Szukaj

Jak mówić dziecku NIE?

Katarzyna, 17 sierpień 2021
Jak mówić dziecku NIE?

Powiedzenie „Dzieci i ryby głosu nie mają” dawno odeszło do lamusa. I słusznie. Chyba nie trzeba już nikogo przekonywać, że dzieci mają swoje prawa i potrzeby. Ich problemy są tak samo ważne, jak problemy dorosłych. Wiemy też, że to właśnie w dzieciństwie buduje się światopogląd. Nabywamy przekonań o świecie i ludziach. Przekonań, które zostają z nami na całe życie.

Często jako rodzice, staramy się wyjść naprzeciw tym potrzebom i tak wychowywać nasze dzieci, aby wyrosły na szczęśliwych dorosłych, wolnych od złych wspomnień z dzieciństwa, fałszywych prawd. Niestety w czasach nadmiaru, sztuka wychowania nie jest łatwa.

Czy istnieje zatem recepta na dobre wychowanie? Czy wychowywanie dziecka w poczuciu totalnej zgody na wszystko jest kluczem do szczęścia? Czy zawsze powinniśmy ulegać namowom swoich dzieci i spełniać ich oczekiwania?

Znany duński pedagog Jasper Jull uważa, że, aby dobrze wychować kolejne pokolenia, my dorośli, musimy nauczyć się mówić nie.

Nie z miłości.

Okazuje się, że ciągłe spełnianie oczekiwań dzieci może być mocno krzywdzące. Dziecko uczy się, że tylko jego potrzeby są najważniejsze. Że dorośli są tylko po to, aby je spełniać. A przecież w dorosłym życiu nie każdy napotkany człowiek będzie dla nas miły. Nie każda sprawa sama się rozwiąże. Wychowując dzieci w przekonaniu, że ich oczekiwania są najważniejsze wychowujemy kogoś, kto nie będzie uważny na potrzeby innych. Będzie miał problem z odczuwaniem empatii, z otwartością na drugiego człowieka, a tym samym z relacjami z otoczeniem.

Realna potrzeba a kaprys.

Jasper Jull zauważa, że rodzice często mylą potrzeby swoich dzieci z zachciankami. Dziecka nie da się rozpieścić dawaniem mu za dużo tego, czego naprawdę potrzebuje. Rozpieszczone dziecko to takie, które nie uznaje sprzeciwu. Prawdziwe potrzeby dzieci to np. potrzeba snu, potrzeba zaspokojenia głodu, zabawy, przytulania się a przede wszystkim akceptacji i miłości. Posiadanie nowej zabawki czy nowych butów to, jak twierdzi Jull „chęć”. A nie każdą zachciankę my jako rodzice mamy obowiązek spełniać.

Jak zatem odmawiać dzieciom?

Dorośli bardzo często chcąc wyjść na „fajnych” boją się mówić „nie”. Często sami mając w pamięci nie dość dobre relacje ze swoimi rodzicami chcemy, aby nasze pociechy miały rodziców godnych pozazdroszczenia. Pragniemy być przyjaciółmi swoich dzieci, mieć z nimi dobre stosunki. Tymczasem spełnianie zachcianek dzieci wcale nie oznacza bycia fajnym. Owszem miło jest spełniać czyjeś marzenia, ale nie powinno się to wiązać z przekraczaniem własnych granic. Często tak to właśnie wygląda. Zgadzamy się na coś, co w głębi duszy jest działaniem wbrew naszej woli.


Dbaj o swój ogród.

Współcześni rodzice zbyt często ulegają namowom dzieci. Podejmują działania wbrew własnym potrzebom. W efekcie to właśnie oni ponoszą konsekwencje takiego działania. Ich samopoczucie się pogarsza. Czują się przeciążeni i zmęczeni rolą rodzica. Wg Jaspera Julla, w tym właśnie tkwi klucz do sukcesu. Każda nasza decyzja powinna być podejmowana w zgodzie z naszym „ja”. Mamy prawo odmówić, jeśli czujemy, że taka decyzja będzie z nami spójna. Możemy powiedzieć „Teraz nie pójdę z Tobą na lody, chcę odpocząć, bo jestem zmęczony” i to jest w porządku. Każdy z nas czuje się dobrze, jeśli jego granice nie są naruszane. Człowiek nie potrafiący o nie zadbać jest jak ogród bez ogrodzenia. Każdy może do niego wejść, kiedy tylko ma na to ochotę.

Używaj komunikatów „ja”

Wg Jaspera Julla sztuka odmawiania jest niezwykle istotna. Musimy nauczyć się rozmawiać z dzieckiem na równi. Inaczej powinniśmy formułować zdania w rozmowie z dziećmi niż np. z kolegami z pracy. Przede wszystkim język jakiego używamy w stosunku do dzieci powinien wyrażać nasze emocje. („Chciałabym, żebyś posprzątał swój pokój” zamiast „Ile razy mam Ci mówić, żebyś posprzątał”; „Chcę, żebyś wyłączył już komputer” zamiast „Znowu pół dnia siedzisz przed komputerem”) W pierwszym komunikacie wyrażamy siebie i swoje potrzeby, w drugim ton jest oskarżycielski i negatywny. A przecież nikt z nas nie lubi być oceniany. Mówiąc o sobie i swoich uczuciach nikogo nie ranimy, pozostawiamy też przestrzeń na reakcje. Odbiorca nie czuje się zaatakowany.

Pamiętajmy, że mówienie „nie” nie ma na celu wywołania konfliktu pomiędzy dorosłym a dzieckiem. Ma być to świadome stawianie granic, którego celem jest zaspokojenie potrzeb (a nie zachcianek) obu stron. W prawdziwym dialogu nie ma przegranych, nikt nie jest lepszy, a w słowie „nie” jest czasem więcej miłości niż w „tak”.

Autor artykułu: 


Zuzanna Piórkowska - pedagog, mama 2 dzieci, autorka bloga www.mamydziecko.com oraz artykułów do magazynów DaDa i Dziecko

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj